środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 4 [R]

NIALL
Gdy tylko poczułem jego wargi na swoich, odskoczyłem jak oparzony. Kompletnie się tego nie spodziewałem; nie byłem przygotowany. W odpowiedzi wytrzeszczyłem na niego oczy, gdyż nie byłem zdolny do niczego innego. Widząc moją reakcję, nagle posmutniał, ale nie mogłem zrobić nic innego. Co prawda, nie chciałem go w żaden sposób urazić. Niestety, zrobił to tak szybko, że nie miałem innego wyboru jak po prostu go odepchnąć.
Wszystko wskazywało na to, że go zraniłem i nie miałem żadnego pomysłu jak się z tego wyplątać. Po krótkiej chwili, w jego oczach ujrzałem łzy. 
Właśnie tego obawiałem się najbardziej...
Kiedy słone krople powoli zaczęły spływać po jego policzkach, próbowałem jakoś zadziałać. Wyciągnąłem rękę w jego stronę, ale po chwili ją cofnąłem, nie wiedząc co tak właściwie chciałem zrobić. Nie mogłem go teraz głaskać po twarzy, nie po tym co zrobiłem. Nerwowo przygryzłem wargę, główkując jak naprawić to, co zepsułem.
– Nie wysilaj się – szepnął. – Mogłeś powiedzieć od razu.
– Powiedzieć o czym? – Nie wiedziałem co miał na myśli.
– Nie udawaj teraz. – Widząc moją zdezorientowaną minę, od razu przeszedł do sedna. - O tym, że jesteś hetero.
Jego bezpośredniość przyprawiła mnie o rumieńce. Kolejny raz mnie zaskoczył brakiem jakiegokolwiek oporu. Zaś z drugiej strony, wyglądał na bardzo nieśmiałego chłopaka. Nie wiedziałem, któremu Harry'emu miałem wierzyć.
Nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Dlatego po prostu patrzyłem na niego, obserwując jak jego gniew przeradza się w zażenowanie. Cała ta sytuacja, w ekspresowym tempie, stała się bardzo krępująca, a cisza jedynie to pogarszała. 
Bez przerwy zadawałem sobie pytanie: Dlaczego go odepchnąłem? 
W rzeczywistości, był bardzo miły i dobrze mi się z nim rozmawiało. Jednocześnie, nie miał świadomości o mojej seksualności. Niestety, znałem go zbyt krótko, żeby tak szybko przejść do pocałunku – i znalazłem odpowiedź na owe pytanie, nurtujące moją podświadomość.
Opuściłem głowę, wlepiając wzrok w swoje kolana.
– Przepraszam – wybąkałem w końcu. – N-na prawdę mi się podobasz.
Po wypowiedzeniu tych słów, poczułem jak zalewa mnie fala gorąca. Nie mogłem uwierzyć, że to zrobiłem. Właśnie nieoficjalnie przyznałem się do tego, że wcale nie jestem hetero, jak sądził brunet. Bałem się podnieść wzrok, w obawie o jego reakcję. Zrobiłem głęboki wdech i po chwili się przemogłem. 
Na twarzy Harry'ego nie dostrzegłem żadnej ze znanych mi emocji. Nie był ani smutny, ani wesoły, ani nawet zaskoczony. Pytająco uniosłem brew w nadziei, że ten coś powie. W oczekiwaniu wstrzymałem oddech.
– Więc czemu mnie odepchnąłeś? – zapytał wyraźnie urażony.
– Zrobiłeś to tak niespodziewanie...
– Nie mogłem... się powstrzymać – wydusił z trudem. – Twoje usta wyglądały tak... słodko.
Dokładnie to samo mógłbym powiedzieć o nim, ale jak zwykle brakowało mi odwagi. Nieśmiało chwyciłem jego dłoń, prosząc w myślach, żeby to jakoś pomogło. Automatycznie poczerwieniały mu policzki co było dobrym znakiem. 
Wyglądał wtedy tak niewinnie... Czerwone policzki do niego pasowały jak do nikogo innego. Mimo, że lubiłem go w takiej odsłonie, zastanawiałem się co było powodem jej ukazania.
– Dlaczego jesteś taki nieśmiały? – zapytałem.
Byłem świadom, że to on mnie pocałował, ale wciąż pozostawał dla mnie tym skrytym i tajemniczym chłopakiem.

HARRY
To jedno krótkie pytanie spowodowało niespodziewany wybuch w moim sercu. W jednej chwili wróciły wszystkie złe wspomnienia, o których tak bardzo chciałem zapomnieć. Za wszelką cenę próbowałem zatrzymać moje oczy suche. Wcale nie chciałem wracać do spraw z mrocznej przeszłości, ale Niall nie miał pojęcia o tym, że powiedział coś niewłaściwego. W końcu, odwróciłem wzrok.
– Ej! – wystraszył się. – Przepraszam jeśli cię uraziłem.
W odpowiedzi wydałem z siebie jedynie żałosny jęk; nie byłem w stanie nic powiedzieć.
Czemu nie potrafię pohamować swoich emocji?
– Harry... – szepnął. – Spójrz na mnie.
Po chwili wewnętrznej walki, w końcu podniosłem wzrok. Niall miał bardzo poważną minę i chyba dostrzegłem w niej zatroskanie. Możliwe, że wzbudziłem w nim poczucie winy, a to nie tego chciałem. Nie potrzebowałem nawet współczucia, bo ono jedynie przypominało mi o tym, co się wydarzyło.
– Widzę, że to grubsza sprawa – ciągnął dalej. – Chcesz mi o tym opowiedzieć?
Skinąłem głową. 
To dla mnie naprawdę ciężki temat, ale w krótką chwilę podjąłem decyzję, że chcę się tym z nim podzielić. Może unikanie tego tematu wcale nie było dobrą decyzją? Możliwe, że po szczerej rozmowie poczułbym ulgę. 
Szykowałem się właśnie do opowiedzenia historii swojego życia, kiedy nagle doszedłem do wniosku, że to nie jest właściwe miejsce; nie czułem się w nim dostatecznie swobodnie. Rozejrzałem się wokoło w poszukiwaniu jakiejś lepszej lokacji, lecz niestety nic mi nie odpowiadało. Bez zastanowienia, chwyciłem dłoń Nialla i ruszyłem w stronę przystanku autobusowego.
– Gdzie idziemy? – zapytał.
– Do mnie.
Przez całą drogę ściskałem jego rękę w obawie, że ode mnie ucieknie, choć miał do tego już dostatecznie dużo powodów. Dopiero przed drzwiami mieszkania, zwolniłem uścisk, co wcale się do mnie nie uśmiechało. Nacisnąłem klamkę, żeby jak najszybciej wprowadzić chłopaka do środka. Kątem oka ujrzałem, że zaciekawiony rozgląda się po wnętrzu. Zaprowadziłem go na sofę, gdzie mógłby usiąść. Nie zająłem miejsca obok niego, próbując zyskać na czasie. Wciąż towarzyszyła mi pewna obawa – nie miałem pewności co do dzielenia się z nim moją historią.
– Chcesz coś do picia? – zapytałem. – Mam wiele rodzajów herbaty.
– Nie, dziękuję. – Wyraźnie się niecierpliwił, choć próbował to ukryć.
Nie miałem już czym się bronić, więc usiadłem.
– Jeśli nie chcesz mówić, to do niczego nie będę cię zmuszać, ale wiedz, że możesz mi zaufać – powiedział blondyn pokrzepiająco; widział, że mam wewnętrzną blokadę.
Nie mogłem zrozumieć dlaczego, ale naprawdę darzyłem go zaufaniem. Był taki prawdziwy. Nikogo nie udawał.
– Niall? – zacząłem. – Mogę ci powiedzieć to kiedy indziej? Nie potrafię teraz...
– Oczywiście. – Posłał mi uśmiech.
– Ktoś mnie wykorzystał i jednak nie jest tak łatwo o tym mówić.
Posłał mi pocieszające spojrzenie, po czym nagle przyciągnął mnie do swojej piersi. Zaskoczył mnie tym szybkim ruchem, ale zdecydowanie było to miłe zaskoczenie. Nie tylko słyszałem, ale także czułem bicie jego serca.
Przez cały czas wydawał mi się być taki szczery. Zachowywał się jakby naprawdę mu zależało na moich uczuciach, ale podświadomość szeptała mi, żebym nikomu nie ufał. Tworzyłem w głowie najgorsze scenariusze i za nic w świecie nie mogłem się od nich uwolnić.
Zacząłem dokładnie przyglądać się jego dłoni. Kciukiem zataczał koła na wierzchu mojej. Rozmyślałem intensywnie nad tym co właściwie miało miejsce. Siedziałem przytulony do kompletnie obcego mi człowieka.
Więc dlaczego tak bardzo pragnąłem jego bliskości?